CATERING1.LEBORK.PL

Forum dyskusyjne
It is currently September 6, 2010, 1:43 am

All times are UTC





Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 
Author Message
PostPosted: 1999-06-27 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1999-06-27 00:00:00
Czesc
Chcialbym poruszyc na grupie temat edukacji ON.Mam wrazenie ze z edukacja u
nas nie najlepiej z wlasnych doswiadczen w tej sprawie wiem ze jesli chodzi
o ksztalcenie na poziomie podstawowym i srednim chyba tak xle nie jest Bo
istnieja klasy integracyjne (mniej niz by sie chcialo ) i indywidualny tok
nauczania.Nie jestem entuzjasta tego ostatniego,ale zdaje sobie sprawe,ze
czasem inaczej sie nie da.Nie jestem zwolennikiem nauczania indywidualnego
bo stwarza on do pewnego stopnia cieplarniane warunki Tak dla nauczyciela
jak i ucznia co powoduje ze nie nabywa on (uczen ) Umiejetnosci pracy w
grupie jak i ma przynajmniej moim zdaniem utrudniona samo ocene wlasnych
mozliwosci . Skutek gdy w doroslym zyciu  bedzie musial pracowac w grupie to
jest mu bardzo trudno w zasadzie musi uczyc sie wszystkiego od poczatku.
Wiekszosci sie udaje:)))) na szczescie. Napisalem wyzej ze edukacja
podstawowa i srednia ma sie w naszym srodowisku jako tako Natomiast jesli
chodzi o studia wyzsze to jest zupelna tragedia Uniwerki jako tako
dostosowane do potrzeb Nie pelnosprawnych mozna policzyc na palcach jednej
reki. Z wlasnego doswiadczenia wiem ze uniwerki obok kosciolow to chyba
budynki o najwiekszej ilosci schodow i schodkow slowem barier
architektonicznych. Nastepnym problemem jestesmy my sami nie wiem jak w
duzych miastach jak Warszawa i czy Krakow ale w malych i srednich miastach
takich jak moje ukochane Bielsko Biala to Niewielu ON zdaje mature nie
dlatego ze nie sa wystarczajaco zdolni czy zbyt leniwi ale po prostu nie
widza sensu w zdawaniu takich egzaminow i wybieraja zawodowki itp..Trzeba
tez przyznac ze czesc rodzicow takich mlodych ludzi nic nie robi w kierunku
przekonania takiego delikwenta do matury i proby podjecia studiow.Z roznych
powodow od strachu o to czy ich pociecha poradzi sobie  przez trudna
sytuacje finansowa,  po zwykle lenistwo i wygodnictwo. Efekty na wyzszych
uczelniach jest nas zbyt malo przyklad to moja  uczelnia Wyzsza szkola
Bankowa w Poznaniu Na moim roku bylem jedynym niepelnosprawnym na ok. 100
osob na jednym trybie nauczania zaocznym a w tej szkole funkcjonuja jeszcze
wieczorowy i dzienny Z tego co wiem na innych uczelniach nawet panstwowych
jest podobnie.
Po narzekalem teraz pora na wskazanie jakichs drog wyjscia z tej sytuacji
Po pierwsze Nalezalo by stworzyc wiecej klas integracyjnych. w szkolach
podstawowych i srednich Tak aby mozna bylo ograniczyc nauczanie indywidualne
do niezbednego minimum . Jak to zrobic dostosowac co sie da do naszych
potrzeb czesto takie przerobki nie sa drogie wystarczy troche wyobraxni u
dyrektorow szkol i dobrej woli. Bo Na MEN raczej liczyc nie mozna choc mogli
by urzednicy z tego ministerstwa pomyslec nad systemem wspierania takich
szkol dostepnych
Wiecej klas integracyjnych= wiecej lepiej przystosowanych  niepelnosprawnych
Co do ksztalcenia wyzszego to uwagi powyzsze sa identyczne a ponadto dla
tych z nas, ktorzy jako tako sie poruszaja jakims (choc nie najlepszym )
rozwiazaniem sa studia zaoczne.Maja one te zalete ze wyklady odbywaja sie
raz na jakis czas (raz dwa razy w tygodniu ). Co niweluje koniecznosc
stalego przebywania poza domem i klopoty z egzystencja codzienna
(przynajmniej do pewnego stopnia ) Niestety powoduje to wysokie koszty No
ale ten problem mozna rozwiazac za pomoca systemu stypendiow socjalnych
.Choc wiem ze te ostatnie ze swej definicji sa  nie wystarczajace
Pozdrawiam  serdecznie i czekam na reakcje
Piotr M.:)))))))))))))))))






Top
 Profile
 
PostPosted: 1999-06-27 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1999-06-27 00:00:00
Witam !
"Piotr M." napisal :
> Chcialbym poruszyc na grupie temat edukacji ON.

Swietnie. Jako stary belfer napewno cos od siebie dorzuce.
> Mam wrazenie ze z edukacja u
> nas nie najlepiej z wlasnych doswiadczen w tej sprawie wiem ze jesli chodzi
> o ksztalcenie na poziomie podstawowym i srednim chyba tak xle nie jest Bo
> istnieja klasy integracyjne (mniej niz by sie chcialo )

Temat pierwszy. Klasy integracyjne. Czy rzeczywiscie konieczne ? Mam
wrazenie ze dla malego dziecka sa czyms trudnym do zaakceptowania.
Wydaje mi sie ze nie ma chyba potrzeby tak wyrazznego podkreslania ze
jest to klasa integracyjna. Co najwyzej konieczne jest lepsze
przygotowanie nauczycieli (wychowawcow) do przyjecia i zaopiekowania sie
dziecmi i ich klopotami. Wlasciwie nie powinno to byc konieczne bo
nauczyciel to powinien umiec od samego poczatku swej kariery. No ale
wiemy jak jest i raczej postuluje wyprodukowanie jakis madrych
broszurek, czy materialow uzupelniajacych, dla nauczycieli . Zapoznanie
sie z nimi (co rozumiem i zaakceptowaniem ich tresci - ba mozna sie nie
zgadzac ale nalezalo by wowczas jakis autorski koncept wspolpracy, z
takimi dziecmi, przedstawic ) . Ja wiem czemu tak sie forsuje pojecie
klas integracyjnnych. Staja sie one niejako instytucja na ktora mozna
jakies srodki uzyskac, ograniczyc liczebnosc dzieci w klasie itp. W
porzadku , jesli nasze prawo wymaga tego by byla instytucja to niech tak
bedzie ale nie tworzmy rzeczywistych instytucji o nazwie KLASA
INTEGRACYJNA. To nie jest potrzebne. To powinna byc normalna klasa bo
normalne dzieci w niej sa. Nie tworzmy grup dostosowawczych.
Wystarczajacym bedzie ze te dzieci beda w ogole mogly uczeszczac do
szkoly. By mogly kontaktowac sie ze swoimi rowiesnikami.Generalnym zas
postulatem powinno byc by KAZDA szkola byla dostosowana dla potrzeb
dzieci w niemocy. Nie tworzmy instytucji lecz dajmy im szanse bycia
razem ze wszystkimi. To ze np pracowania chemiczna jest na 3-cim pietrze
mozna sobie odpuscic bo dziecko na wozku z pewna niedoleznoscia nie
powinno eksperymentow (chemicznych) wykonywac tak czy siak i chemikiem
sensu stricte byc nie bedzie a teorie mozna mu, akurat z tego
przedmiotu,  indywidualnie przekazac. Badz w ramach kolek samopomocowych
(wsrod uczniow) badz na dodatkowych (dodatkowo platnych - z jakich
srodkow pozostawmy na razie na boku bo to nie taki problem) zajeciach
prowwadzonych przez nauczycieli.
> i indywidualny tok
> nauczania.Nie jestem entuzjasta tego ostatniego,ale zdaje sobie sprawe,ze
> czasem inaczej sie nie da.Nie jestem zwolennikiem nauczania indywidualnego
> bo stwarza on do pewnego stopnia cieplarniane warunki Tak dla nauczyciela
> jak i ucznia co powoduje ze nie nabywa on (uczen ) Umiejetnosci pracy w
> grupie jak i ma przynajmniej moim zdaniem utrudniona samo ocene wlasnych
> mozliwosci . Skutek gdy w doroslym zyciu  bedzie musial pracowac w grupie to
> jest mu bardzo trudno w zasadzie musi uczyc sie wszystkiego od poczatku.
> Wiekszosci sie udaje:)))) na szczescie.

Nie mniej nie odrzucalbym tej metody nauczania. Niekiedy naprawde
jedynie skutecznej. W ogole daleki bylbym od jakiejkolwiek generalizacji
problemu i prob budowania jakis wzorcow. Uwazam ze kazdy przypadek
nalezy rozpatrywac osobno ale wlasnie dzieki temu ze kazda szkola bylby
przystosowana nie bylo by problemu z ulokowaniem w niej dzieci w
niemocy. oczywistym jest ze dzieci gluche od urodzenia czy niewidome
wymagaja osobnego sytemu edukacji ale jak wiemy taki istnieje i ma sie
dobrze. Glownie wiec myslimy o dzieciach majacych klopoty z samodzielnym
poruszaniem ale i takich ktore ze wzgledu na chronicznosc swojego
schorzenia wymagaja szczegolnej oslony ( dzieci z wadami genetycznymi
ukladu metabolicznego, immunologocznego itp ale np chodzace i sprawne
fizycznie)
> Napisalem wyzej ze edukacja
> podstawowa i srednia ma sie w naszym srodowisku jako tako Natomiast jesli
> chodzi o studia wyzsze to jest zupelna tragedia Uniwerki jako tako
> dostosowane do potrzeb Nie pelnosprawnych mozna policzyc na palcach jednej
> reki. Z wlasnego doswiadczenia wiem ze uniwerki obok kosciolow to chyba
> budynki o najwiekszej ilosci schodow i schodkow slowem barier
> architektonicznych.

Tak. Na palcach jednej reki mozna policzyc uczelnie bez barier
architektonicznych. Sam na wlasnej skorze poznalem utrudnienia w
lodzkich uczelniach. ZADNA nie jest dostosowana i choc gdzieniegdzie sa
windy to jednak dotarcie do ich pomieszczen jest bardzo utrudnione (bo
po drodze sa schody, schody, schody a porecze, ktore akurat mnie ratuja
zycie sa wbrew wszelkiemu zdrowemu rozsadkowi konstruowane)
> Nastepnym problemem jestesmy my sami nie wiem jak w
> duzych miastach jak Warszawa i czy Krakow ale w malych i srednich miastach
> takich jak moje ukochane Bielsko Biala to Niewielu ON zdaje mature nie
> dlatego ze nie sa wystarczajaco zdolni czy zbyt leniwi ale po prostu nie
> widza sensu w zdawaniu takich egzaminow i wybieraja zawodowki itp..

Mysle ze tu pokutuje schemat myslenia z zeszlej epoki. Fakt ze tak mysli
moze i wiekszosc . Wielu z nas nie widzi dla siebie szans. Znam
przypadki, chociazby z naszej grupy, ze wielu z nas potrafiLo ulokowac
sie po szkole sredniej czy wyzszej i wydajnie pracowac. Moze to tylko
jaskolki ktore prawdziwa wiosne moga dopiero przyniesc ale nalezy
umacniac swiadomosc tego ze mozemy byc swietnymi pracownikami. Tak w nas
samych jak i na zewnatrz, wsrod pracodawcow. Musimy tez myslec o tym ze
za czas jakis telepraca stanie sie powszechna metoda pracy i wowczas dla
osob majacych trudnosci z pojawianiem sie w pracy bedzie stworzona
szansa. By te szanse wykorzystac konieczne bedzie posiadania
wyksztalcenia bo bez tego nie bedzie mozna wydajnie wykorzystywac
techniki komputerowe.
>Trzeba
> tez przyznac ze czesc rodzicow takich mlodych ludzi nic nie robi w kierunku
> przekonania takiego delikwenta do matury i proby podjecia studiow.Z roznych
> powodow od strachu o to czy ich pociecha poradzi sobie  przez trudna
> sytuacje finansowa,  po zwykle lenistwo i wygodnictwo.

Tak, to wynika tez z tego zbyt szeroko rozpostartego parasola ochronnego
i nieumiejetniosci zycia w grupie - co zauwazyles na poczatku swojego
listu.
> Efekty na wyzszych
> uczelniach jest nas zbyt malo przyklad to moja  uczelnia Wyzsza szkola
> Bankowa w Poznaniu Na moim roku bylem jedynym niepelnosprawnym na ok. 100
> osob na jednym trybie nauczania zaocznym a w tej szkole funkcjonuja jeszcze
> wieczorowy i dzienny Z tego co wiem na innych uczelniach nawet panstwowych
> jest podobnie.

A zgodzisz sie ze to dziwne bo kierunek jakby predestynowany (ze wzgledu
na siedzaca, skomputeryzowana prace) dla osob o ograniczonej motoryce.
Nie jest przypadkiem tak ze ludziska po prostu nie wiedza ze sa takie
kierunki lub po prostu boja sie ze bariery architektoniczne sa nie do
pokonania. Gdyby tak zainicjowac akcje propagandowa a i moze bys ze swej
strony sporzadzil liste utrudnien i projekt ich usuniecia ? I takie cos
do Rektora poslac - sygnowane przez nas (grupowiczow) . Mysle ze jako
podparte autorytem Usenetowej grupy duskusyjnej pl.soc.inwalidzi, mialo
by to juz jakas sile. Hm ?
> Po narzekalem teraz pora na wskazanie jakichs drog wyjscia z tej sytuacji
> Po pierwsze Nalezalo by stworzyc wiecej klas integracyjnych. w szkolach
> podstawowych i srednich Tak aby mozna bylo ograniczyc nauczanie indywidualne
> do niezbednego minimum . Jak to zrobic dostosowac co sie da do naszych
> potrzeb czesto takie przerobki nie sa drogie wystarczy troche wyobraxni u
> dyrektorow szkol i dobrej woli.

Dokladnie. Ale np z takimi propozycjami powinni wystapic rodzice tych
dzieci. Pokazac co nalezalo by zrobic aby ich dzieci mogly byc wsrod
innych dzieci. Skromnie, madrze, bez zbytniej przesady. Mozna by
opracowac schemat postepowania jak taki projekt sporzadzic i opisac cala
sciezke formalnosci ktore sa w takim wypadku konieczne. Jesli samemu
zaczniemy cos robic (w koncu dla naszych dzieci - tu akurat pisze
odolnie bo dotyczy to akurat naszych mlodszych kolegow i ich rodzicow)
to NIKT za nas tego nie zrobi. Minelo 10 lat i jak widzimy NASZE
problemy nikogo nie ruszaja. Trzeba zakasac rekawy  i zaczac robic cos
samemu . A tu, jak sie okazuje mozna znalezc wsparcie wielu instytucji.
Fakt ze to one bez naszego udzialu powinny sie tym zajmowac ale skoro
tego nie robia (bo moze nie wiedza jak, nie maja wyobrazni czy sa tam po
prostu sami ignoranci) to moze choc probowac stymulowac i dajac cos z
siebie robic cos dla swoich i innych dzieci.
> Bo Na MEN raczej liczyc nie mozna choc mogli
> by urzednicy z tego ministerstwa pomyslec nad systemem wspierania takich
> szkol dostepnych

Wiesz gdyby opracowac jakas rozsadna petycje to mozna by to tam
podeslac. Powtorze to co kilka dni temu pisalem. MUSIMY pokazywac ze
istniejemy. Musimy artykulowac NASZE problemy. Wczesniej czy pozniej
zostana one dostrzezone. Jesli nie bedziemy robic NIC to i NIC dla nas
sie nie bedzie robilo. Zadne prawo, zadne kodeksy, karty nie zalatwia
tego za nas.
> Wiecej klas integracyjnych= wiecej lepiej przystosowanych  niepelnosprawnych
> Co do ksztalcenia wyzszego to uwagi powyzsze sa identyczne a ponadto dla
> tych z nas, ktorzy jako tako sie poruszaja jakims (choc nie najlepszym )
> rozwiazaniem sa studia zaoczne.

Lub studia na uniwersytecie wirtualnym. Byla dopiero co na grupie taka
oferta. Wiem ze czas jakis temu MrFX probowal sie otrzec o to. Ciekawe
co z tego wyszlo. MrFX napisz cos na temat wirtualnego studiowania.
Jesli zas by Cie ponioslo i bylo to conajmniej tak dlugie jak moje, w
tym  liscie wypociny, to moge to nawet na SaSo postawic (przypominam
przy okazji, ze mamy tam juz taka jedna rozprawke - Leszka Konopy -
"nasze studiowanie' w dziale Rozne)
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst -> Maja one te zalete ze wyklady odbywaja sie
> raz na jakis czas (raz dwa razy w tygodniu ). Co niweluje koniecznosc
> stalego przebywania


... wiecej »





Top
 Profile
 
PostPosted: 1999-06-28 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1999-06-28 00:00:00
"Piotr M." napisal(a):
> istnieja klasy integracyjne (mniej niz by sie chcialo ) i indywidualny tok
> nauczania.Nie jestem entuzjasta tego ostatniego,ale zdaje sobie sprawe,ze
> czasem inaczej sie nie da.

Niski jest poziom ITN, bo nauczyciele leseruja, a i uczen sie
przy tym demoralizuje w sensie zapalu do nauki (chyba, ze posiada
wyjatkowa zadze wiedzy). Nie zawsze tez da sie zastosowac w
przypadku duzych odleglosci pomiedzy uczniem i nauczycielem
(-ami). Nieliczni szczesciarze (jak kiedys ja) maja szkole
naprzeciw swojego domu. Pomimo niewatpliwych wad system ma jedna
rownie niewatpliwa zalete: wyrabia zdolnosci do samodzielnej
nauki, co ma potem znaczenie w dalszej nauce (eksternistycznie
lub zaocznie). Oczywiscie takiego ucznia trzeba odpowiednio
stymulowac. Jesli nie robia tego nauczyciele, powinni zastapic
ich rodzice. Ale rodzice nie zawsze zdaja sobie sprawe, ze nauka
to naprawde 'potegi klucz'.
> studia wyzsze to jest zupelna tragedia Uniwerki jako tako
> dostosowane do potrzeb Nie pelnosprawnych mozna policzyc na palcach jednej
> reki.

Na UW istnieje system wspierania studentow ON poprzez
przydzielanie asystentow czy specjalne warunki techniczne
zdawania egzaminow. Ale dostosowanie budynkow UW jest strasznie
trudne, gdyz jest to stare budownictwo i zniszczone - stropy
slabe na windy, schody nieraz drewniane i 'krecone', itd. itp. Na
innych uniwerkach pewnie sa podobne realia.
> Wyzsza szkola
> Bankowa w Poznaniu Na moim roku bylem jedynym niepelnosprawnym na ok. 100
> osob

To panstwowa uczelnia?
> Po narzekalem teraz pora na wskazanie jakichs drog wyjscia z tej sytuacji

Twoje propozycje sa ze wszech miar sluszne. Tak naprawde brak
jest kompleksowego uregulowania spraw nauczania ON. Wladze chyba
nie zdaja sobie sprawy, jak dramatycznie wazna jest wiedza i
wyksztalcenie w przypadku ON. Nieraz jest to nasza jedyna bron w
zyciowych zmaganiach. Konieczne jest rowniez odpowiednie
ukierunkowanie mlodego czlowieka co do odpowiedniego wyboru
kierunku dalszej nauki (ja zdecydowalbym sie na zupelnie inny
kierunek studiow od tego, jaki skonczylem). Moze wlasnie
konsultacje ON dla ON bylyby jakims pomyslem. Tylko czy ON
zasklepieni w swoich prywatnych sprawach i dramatach chca tego? Z
tego, co widac nie za bardzo zalezy oN, by swoje doswiadczenia
zyciowe przekazywac 'nowym' w druzynie slepawcow, zdechlakow i
innych pokurczow.
Kiedys na grupie dyskutowano pomysl szkol wirtualnych. Moze warto
glebiej podrazyc temat. Bo poza luznymi argumentami za i przeciw,
dyskusja nie nabrala rumiencow.
(przepraszam za chaotycznosc)
Pozdrawiam,
--
Robert Szymczak -- rob...@clan.pl --
Telepraca Polska / Telework Poland
http://www.telepraca.clan.pl






Top
 Profile
 
PostPosted: 1999-06-28 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1999-06-28 00:00:00
Andrzej Abraszewski :Na moje takie tam o edukacji  napisal
...
Witam
>Swietnie. Jako stary belfer napewno cos od siebie dorzuce.
>Temat pierwszy. Klasy integracyjne. Czy rzeczywiscie konieczne ? Mam
>wrazenie ze dla malego dziecka sa czyms trudnym do zaakceptowania.

Trudniejsze Andrzeju chyba dla ich rodzicow ich sprawnych kolegow
Dzieci maja te niesamowita zdolnosc akceptowania rzeczy takimi jakimi one sa
i dopuki dorosli tego nie zchszania :((( W zwiazku z tym nalezalo by
edukowac mlodych rodzicow lub przyszlych (ostatnie klasy szkoly sredniej )
na temat roznych niepelnosprawnosci Mogli by to przeprowadzac psycholodzy,
rechabilitanci ideal to osoby niepelnosprawne (ale to chyba nie da sie
zrobic zbyt duzy opor materii) Wlasnie z uczelni wychodzi armia psychologow
(w moim roczniku bardzo popularny kierunek )
>Wydaje mi sie ze nie ma chyba potrzeby tak wyrazznego podkreslania ze
>jest to klasa integracyjna. Co najwyzej konieczne jest lepsze
>przygotowanie nauczycieli (wychowawcow) do przyjecia i zaopiekowania sie
>dziecmi i ich klopotami. Wlasciwie nie powinno to byc konieczne bo
>nauczyciel to powinien umiec od samego poczatku swej kariery. No ale
>wiemy jak jest

Zgadzam sie ale edukowac raczej trzeba dyrektorow szkol a nie nauczycieli
zwykli  belfrowie dosc dobrze orientuja sie w problemie . Ich szefowie
natomiast boja sie odpowiedzialnosci za przyjecie na normalnych warunkach
ON-a
Wszyscy co do jednego moi byli profesorowie zgadzaja sie z moimi pogladami
ale prywatnie sluzbowo juz gorzej. Przyczyna brak dozwolenia z gory i
wygodnictwo prosciej przyjsc do delikwenta do domu i pracowac z nim w milej
atmosferze przy kawce i ciastku (ciastku czasem )
i
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst ->)  Ja wiem czemu tak sie forsuje pojecie
>klas integracyjnnych. Staja sie one niejako instytucja na ktora mozna
>jakies srodki uzyskac, ograniczyc liczebnosc dzieci w klasie itp. W
>porzadku , jesli nasze prawo wymaga tego by byla instytucja to niech tak
>bedzie ale nie tworzmy rzeczywistych instytucji o nazwie KLASA
>INTEGRACYJNA. To nie jest potrzebne. To powinna byc normalna klasa bo
>normalne dzieci w niej sa. Nie tworzmy grup dostosowawczych.
>Wystarczajacym bedzie ze te dzieci beda w ogole mogly uczeszczac do
>szkoly. By mogly kontaktowac sie ze swoimi rowiesnikami.Generalnym zas
>postulatem powinno byc by KAZDA szkola byla dostosowana dla potrzeb
>dzieci w niemocy. Nie tworzmy instytucji lecz dajmy im szanse bycia
>razem ze wszystkimi. To ze np pracowania chemiczna jest na 3-cim pietrze
>mozna sobie odpuscic bo dziecko na wozku z pewna niedoleznoscia nie
>powinno eksperymentow (chemicznych) wykonywac tak czy siak i chemikiem
>sensu stricte byc nie bedzie a teorie mozna mu, akurat z tego
>przedmiotu,  indywidualnie przekazac. Badz w ramach kolek samopomocowych
>(wsrod uczniow) badz na dodatkowych (dodatkowo platnych - z jakich
>srodkow pozostawmy na razie na boku bo to nie taki problem) zajeciach
>prowwadzonych przez nauczycieli.

Uzylem sformulowania Klasa integracyjna z powodu popularnosci tego zwrotu.
Swoja droga ciekawostka jest sam fakt zrobienia przez to slowo takiej
kariery Potykam sie o "integracje na kazdym kroku a definicje tego slowa
czasem wprawiaja mnie w oslupienie .Zakladaja ze niepelnosprawni to UFO z
innej czesci galaktyki a ja jakos nie widze u siebie czulek i zielonej skory
>Nie mniej nie odrzucalbym tej metody nauczania. Niekiedy naprawde
>jedynie skutecznej. W ogole daleki bylbym od jakiejkolwiek generalizacji
>problemu i prob budowania jakis wzorcow. Uwazam ze kazdy przypadek
>nalezy rozpatrywac osobno ale wlasnie dzieki temu ze kazda szkola bylby
>przystosowana nie bylo by problemu z ulokowaniem w niej dzieci w
>niemocy. oczywistym jest ze dzieci gluche od urodzenia czy niewidome
>wymagaja osobnego sytemu edukacji ale jak wiemy taki istnieje i ma sie
>dobrze. Glownie wiec myslimy o dzieciach majacych klopoty z samodzielnym
>poruszaniem ale i takich ktore ze wzgledu na chronicznosc swojego
>schorzenia wymagaja szczegolnej oslony ( dzieci z wadami genetycznymi
>ukladu metabolicznego, immunologocznego itp ale np chodzace i sprawne
>fizycznie)

Moim celem nie jest likwidacja tego sposobu nauczania Chce tylko powiedziec
ze nie nalezy naduzywac tej formy. Posluze sie moim przykladem W czasie gdy
wybieralem sie do liceum moj stan zdrowia pozwalal juz na to zebym
uczeszczal do szkoly na normalnych warunkach moim i rodzicow zdaniem
Wczesniej rzeczywiscie nie bylo takiej mozliwosci bo nawet nie siedzalem
samodzielnie ( Dzieciece porazenie mozgowe) i co i nic dyrektorka
powiedziala ze nie zgadza sie na moje szalone pomysly i albo indywidualnie
albo nie to liceum.Wytargowalem tylko tyle ze bede wizytowal swoja klase gdy
tylko bede mial na to ochote
Takich jak ja na tyle sprawnych by sobie poradzili jest jakas liczba i tylko
o ich aktywizacje mi chodzilo. Jestem natyle inteligetny ze wiem ze takich
numerow nie da sie zrobic z dziecmi  tetraplegikami wiekszoscia osob z
dzieciecym porazeniem  mozgowym (klopoty z mowa i kordynacja ruchowa glowa
reka itp.) Slowem nie likwidowac nauczania indywidualnego tylko zlikwidowac
naduzycia
>Mysle ze tu pokutuje schemat myslenia z zeszlej epoki. Fakt ze tak mysli
>moze i wiekszosc . Wielu z nas nie widzi dla siebie szans. Znam
>przypadki, chociazby z naszej grupy, ze wielu z nas potrafiLo ulokowac
>sie po szkole sredniej czy wyzszej i wydajnie pracowac. Moze to tylko
>jaskolki ktore prawdziwa wiosne moga dopiero przyniesc ale nalezy
>umacniac swiadomosc tego ze mozemy byc swietnymi pracownikami. Tak w nas
>samych jak i na zewnatrz, wsrod pracodawcow. Musimy tez myslec o tym ze
>za czas jakis telepraca stanie sie powszechna metoda pracy i wowczas dla
>osob majacych trudnosci z pojawianiem sie w pracy bedzie stworzona
>szansa. By te szanse wykorzystac konieczne bedzie posiadania
>wyksztalcenia bo bez tego nie bedzie mozna wydajnie wykorzystywac
>techniki komputerowe
>Tak, to wynika tez z tego zbyt szeroko rozpostartego parasola ochronnego
>i nieumiejetniosci zycia w grupie - co zauwazyles na poczatku swojego
>listu.

Jak wspomnialem nalezy edukowac rodzicow, juz w momencie gdy dowiaduja sie
ze ich pociecha nie bedzie mogla wykonywac tego czy tamtego. Nie wiem czy
lekarze pediatrzy przechodza jakies szkolenia z zakresu psychologii ale moze
nalezalo by takiego rodzica wyslac obligatoryjnie do specjalisty ktory im
powie jak sobie z tym problemem radzic i co z tego wynika.slowem z czym sie
to je
>A zgodzisz sie ze to dziwne bo kierunek jakby predestynowany (ze wzgledu
>na siedzaca, skomputeryzowana prace) dla osob o ograniczonej motoryce.
>Nie jest przypadkiem tak ze ludziska po prostu nie wiedza ze sa takie
>kierunki lub po prostu boja sie ze bariery architektoniczne sa nie do
>pokonania. Gdyby tak zainicjowac akcje propagandowa a i moze bys ze swej
>strony sporzadzil liste utrudnien i projekt ich usuniecia ? I takie cos
>do Rektora poslac - sygnowane przez nas (grupowiczow) . Mysle ze jako
>podparte autorytem Usenetowej grupy duskusyjnej pl.soc.inwalidzi, mialo
>by to juz jakas sile. Hm ?

Sam sie nad tym zastanawiam jak rozpropagowac wsrod nas sposoby radzenia
sobie z barierami Moze na grupie zbierzemy sobie nasze sposobiki i Jak
zbierze sie jakas spora grupa mozna by to opublikowac w interku albo nawet w
formie 30 40 stronicowej broszury
Co o tym myslisz?
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst ->> Po narzekalem teraz pora na wskazanie jakichs drog wyjscia z tej sytuacji
>> Po pierwsze Nalezalo by stworzyc wiecej klas integracyjnych. w szkolach
>> podstawowych i srednich Tak aby mozna bylo ograniczyc nauczanie
indywidualne
>> do niezbednego minimum . Jak to zrobic dostosowac co sie da do naszych
>> potrzeb czesto takie przerobki nie sa drogie wystarczy troche wyobraxni u
>> dyrektorow szkol i dobrej woli.
Jesli samemu
>zaczniemy cos robic (w koncu dla naszych dzieci - tu akurat pisze
>odolnie bo dotyczy to akurat naszych mlodszych kolegow i ich rodzicow)
>to NIKT za nas tego nie zrobi. Minelo 10 lat i jak widzimy NASZE
>problemy nikogo nie ruszaja. Trzeba zakasac rekawy  i zaczac robic cos
>samemu . A tu, jak sie okazuje mozna znalezc wsparcie wielu instytucji.
>Fakt ze to one bez naszego udzialu powinny sie tym zajmowac ale skoro
>tego nie robia (bo moze nie wiedza jak, nie maja wyobrazni czy sa tam po
>prostu sami ignoranci) to moze choc probowac stymulowac i dajac cos z
>siebie robic cos dla swoich i innych dzieci.

Zgadzam sie najpierw sami cos zrobmy a potem wymagajmy.Zastanawiam sie jak
zintegrowac rodzicow dzieci z problemami motorycznymi. To srodowisko wydaje
sie byc w rozsypce ludzie wexcie przyklad z rodzicow dzieci z
niepelnosprawnosciami intelektualnymi.Zajmowalem sie swego czasu "muminkam"
to srodowisko jest dobrze zintegrowane .
>Wiesz gdyby opracowac jakas rozsadna petycje to mozna by to tam
>podeslac. Powtorze to co kilka dni temu pisalem. MUSIMY pokazywac ze
>istniejemy. Musimy artykulowac NASZE problemy. Wczesniej czy pozniej
>zostana one dostrzezone. Jesli nie bedziemy robic NIC to i NIC dla nas
>sie nie bedzie robilo. Zadne prawo, zadne kodeksy, karty nie zalatwia
>tego za nas.

Postaram sie opracowac ramowy projekt takiej petycji ale to musi troche
potrwac jak przybierze to jakies konkretne krztalty powiadomie
>Zareagowalem chyba az naddto. Ale jak widzialem ze przez weekend sie
>nygusilscie sie (chodzi mi tylko o korespondencje na grupie), to nie
>moglem sie oprzec by czegos nie napisac bo  zapewne od ponidzialku
>stesknieni bedziecie kawalka solidnego postu ( specjalnie pisze postu by
>wyszlo ze strawa Was niepostna czekala)

Chyba nie az nadtto na ten temat nigdy dosc  grunt to dobra dyskusja :))))))
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst ->Milo mi bylo przeczytac Twoj swietny tekst Piotrze i zapoznac sie z
>Twoimi propozycjami. Oto mi chodzilo gdy apelowalem o rotrzasanie
>naszych spraw. By pojawialy sie takze


... wiecej »





Top
 Profile
 
PostPosted: 1999-06-28 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1999-06-28 00:00:00
Andrzej Abraszewski napisal:
>Temat pierwszy. Klasy integracyjne. Czy rzeczywiscie konieczne ?
>Mam wrazenie ze dla malego dziecka sa czyms trudnym do
>zaakceptowania.

Jezeli jest to czesto jedyna mozliwosc edukacji? Taka klasa moze
uzyskac udogodnienia - np. lekcje w najlepiej nadajacych sie salach
lekcyjnych, godziny w miare stabilne - ogolnie latwiej udogadniac
konkretnej klasie niz wszystkim.
>Wydaje mi sie ze nie ma chyba potrzeby tak wyrazznego
>podkreslania ze jest to klasa integracyjna.

jezeli ma to byc swego rodzaju ciekawostka, to nie. ale jesli ma to
ulatwic nauke?
> Co najwyzej konieczne jest lepsze przygotowanie nauczycieli
>(wychowawcow) do przyjecia i zaopiekowania sie dziecmi i ich
>klopotami.

ale nie tylko o to chodzi... jak sobie wyobrazasz to lepsze
przygotowanie? skad wziasc pieniadze na nauczenie tego wszystkich
nauczycieli (bo o to Ci chodzi?)
>Wlasciwie nie powinno to byc konieczne bo nauczyciel to powinien
>umiec od samego poczatku swej kariery. No ale wiemy jak jest i
>raczej postuluje wyprodukowanie jakis madrych broszurek, czy
>materialow uzupelniajacych, dla nauczycieli.

a ja mysle, ze najpierw trzeba zorganizowac siec szkol/klas
integracyjnych, bo latwiej wyksztalcic mala, wyselekcjionowana w
dodatku grupe nauczycieli... a potem sukcesywnie czynic cala szkole
integracyjna - az znikna bariery
>Ja wiem czemu tak sie forsuje pojecie klas integracyjnnych. Staja
>sie one niejako instytucja na ktora mozna jakies srodki uzyskac,
>ograniczyc liczebnosc dzieci w klasie itp.

A to zle? IMO to polepszy warunki nauki nie tylko dla ON, ale i dla nie-
ON. W dodatku sa takie rodzaje niepelnosprawnosci, ze trzeba
ograniczyc liczbe dzieci, bo sie fizycznie nie da ich uczyc, np.
wozkowicze (zastrzegam, ze nie znam specjalnie metod nauczania
innych ON).
>W porzadku , jesli nasze prawo wymaga tego by byla instytucja to
>niech tak bedzie ale nie tworzmy rzeczywistych instytucji o nazwie
>KLASA INTEGRACYJNA. To nie jest potrzebne. To powinna byc
>normalna klasa bo normalne dzieci w niej sa. Nie tworzmy grup
>dostosowawczych.

Instytucja - nie! Ale ON musi miec w klasie warunki porownywalne do
nie-ON, czyli jednak nie bedzie to taka zwykla klasa... Postuluje, zeby
klasa integracyjna stala sie modelem klasy w szkole - bo nie tylko o
ciezkie niepelnosprawnosci tu chodzi, ale i te lzejsze - pamietam, ze
w mojej podstawowce nawet chlopak z tzw. zajecza warga wywolywal
niezdrowe emocje.
>Wystarczajacym bedzie ze te dzieci beda w ogole mogly
>uczeszczac do szkoly. By mogly kontaktowac sie ze swoimi
>rowiesnikami.Generalnym zas postulatem powinno byc by KAZDA
>szkola byla dostosowana dla potrzeb dzieci w niemocy.

wyjmiesz rozdzke i zaczarujesz? chyba nic z tego nie wyjdzie... a w
szkolach i klasach integracyjnych mozna uczyc dzieci juz od dzis (no moze od
jutra ;) )
>Nie tworzmy instytucji lecz dajmy im szanse bycia razem ze
>wszystkimi. To ze np pracowania chemiczna jest na 3-cim pietrze
>mozna sobie odpuscic bo dziecko na wozku z pewna
>niedoleznoscia nie powinno eksperymentow (chemicznych)
>wykonywac tak czy siak i chemikiem sensu stricte byc nie bedzie

i ty chemik to mowisz? ;)
z jednej strony mowisz normalna klasa, z drugiej mowisz o
odpuszczaniu - to normalna, czy tak nie do konca?
>a teorie mozna mu, akurat z tego przedmiotu,  indywidualnie
>przekazac. Badz w ramach kolek samopomocowych (wsrod
>uczniow) badz na dodatkowych (dodatkowo platnych - z jakich
>srodkow pozostawmy na razie na boku bo to nie taki problem)
>zajeciach prowwadzonych przez nauczycieli.

to wszystko mi sie podoba, ale jestem za ewolucja, a nie rewolucja
>Tak. Na palcach jednej reki mozna policzyc uczelnie bez barier
>architektonicznych. Sam na wlasnej skorze poznalem utrudnienia w
>lodzkich uczelniach. ZADNA nie jest dostosowana i choc
>gdzieniegdzie sa windy to jednak dotarcie do ich pomieszczen jest
>bardzo utrudnione (bo po drodze sa schody, schody, schody a
>porecze, ktore akurat mnie ratuja zycie sa wbrew wszelkiemu
>zdrowemu rozsadkowi konstruowane)

Ale kazda powinna przyjmowac ON? Wraz z rozwojem szkol nizszego
szczebla tzeba zaczac myslec o wyzszych uczelniach, zeby
niepelnosprawne dzieci nie mialy za kilka lat dylematow takich, jak Ty
Andrzej, czy Leszek Konopa
>Mysle ze tu pokutuje schemat myslenia z zeszlej epoki. Fakt ze tak
>mysli moze i wiekszosc . Wielu z nas nie widzi dla siebie szans.

Bo swiatem rzadzi mafia? Ja mawia moj tesc...
>Znam przypadki, chociazby z naszej grupy, ze wielu z nas potrafiLo
>ulokowac sie po szkole sredniej czy wyzszej i wydajnie pracowac.

Ale nie ma zbyt wiele szkol ponadpodstawowych - przystosowanych,
uczelni wyzszych prawie wogole...
Ale fakt, sa firmy/instytucje, ktore chetnie zatrudniaja, nawet malo
sprawnych - ale FACHOWCOW.
A nie kazdy ON jest fachowcem - mimo, ze i tak sa z reguly lepszymi
pracownikami niz sprawni (tansi :(( i zwieksza motywacja)
>Moze to tylko jaskolki ktore prawdziwa wiosne moga dopiero
>przyniesc ale nalezy umacniac swiadomosc tego ze mozemy byc
>swietnymi pracownikami. Tak w nas samych jak i na zewnatrz,
>wsrod pracodawcow. Musimy tez myslec o tym ze za czas jakis
>telepraca stanie sie powszechna metoda pracy i wowczas dla
>osob majacych trudnosci z pojawianiem sie w pracy bedzie
>stworzona szansa. By te szanse wykorzystac konieczne bedzie
>posiadania wyksztalcenia bo bez tego nie bedzie mozna wydajnie
>wykorzystywac techniki komputerowe.

Coraz wieksza uwage zwraca sie na dyplom wyzszej uczelni... I nie
bedzie inaczej!
>Minelo 10 lat i jak widzimy NASZE problemy nikogo nie ruszaja.
>Trzeba zakasac rekawy  i zaczac robic cos samemu . A tu, jak sie
>okazuje mozna znalezc wsparcie wielu instytucji.

Tylko ludziom sie nie chce  - i wcale sie nie dziwie, bo ja tez jestem
len. Tyle tylko, ze jak bedzie trzeba to bede asfalt gryzl ;) Tylko po co,
pracujac samotnie zrobie cos dla siebie, mojej rodziny, moze kogos z
boku. I wyczerpie swoj potencjal. Pracujac wspolnie mozna zrobic
wiecej - przy mniejszych kosztach wlasnych
>Fakt ze to one bez naszego udzialu powinny sie tym zajmowac ale
>skoro tego nie robia (bo moze nie wiedza jak, nie maja wyobrazni
>czy sa tam po prostu sami ignoranci)

moze za malo naciskamy, nie kontrolujemy?
> to moze choc probowac  stymulowac i dajac cos z siebie robic cos
>dla swoich i innych dzieci.

instytucja sama nic nie zrobi... dopiero ludzie potrafia cos zrobic!
>Wiesz gdyby opracowac jakas rozsadna petycje to mozna by to tam
>podeslac. Powtorze to co kilka dni temu pisalem. MUSIMY
>pokazywac ze istniejemy. Musimy artykulowac NASZE problemy.
>Wczesniej czy pozniej zostana one dostrzezone. Jesli nie bedziemy
>robic NIC to i NIC dla nas sie nie bedzie robilo. Zadne prawo, zadne
>kodeksy, karty nie zalatwia tego za nas.

Trzeba stworzyc lobby ON. Ze wirtualne? Swiat staje sie wirtualny,
wiec nie to bedzie bariera.
>Lub studia na uniwersytecie wirtualnym. Byla dopiero co na grupie
>taka oferta.

Z tego co sie orientowalem - nie jest to tanie, ale co jest? Poza tym,
studia sa w czesci wirtualne, czesc zajec jest jednak na uczelni. Ale
dalej nie wiem juz nic
>(przypominam przy okazji, ze mamy tam juz taka jedna rozprawke -
>Leszka Konopy - "nasze studiowanie' w dziale Rozne)
>Zareagowalem chyba az naddto. Ale jak widzialem ze przez
>weekend sie nygusilscie sie (chodzi mi tylko o korespondencje na
>grupie),

mogles to w sobote napisac... szukalem jakiegos tematu i nic nie znalazlem
>to nie moglem sie oprzec by czegos nie napisac bo zapewne od
>ponidzialku stesknieni bedziecie kawalka solidnego postu
>specjalnie pisze postu by wyszlo ze strawa Was niepostna czekala)

po prostu pozarlem ja :))
balon
ps. a teraz biore sie za robote... Dyrektor czeka ;)






Top
 Profile
 
PostPosted: 1999-06-29 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1999-06-29 00:00:00
Witam !
Krzysztof i Elzbieta Szarner odpisali na moje :
> >Temat pierwszy. Klasy integracyjne. Czy rzeczywiscie konieczne ?
> >Mam wrazenie ze dla malego dziecka sa czyms trudnym do
> >zaakceptowania.
> Jezeli jest to czesto jedyna mozliwosc edukacji? Taka klasa moze
> uzyskac udogodnienia - np. lekcje w najlepiej nadajacych sie salach
> lekcyjnych, godziny w miare stabilne - ogolnie latwiej udogadniac
> konkretnej klasie niz wszystkim.

Ale czy musimy to nazywac klasa integracyjna ? To to ze komus stworzy
sie latwiesze warunki egzystowania to mamy nazywac INTEGRACJA ? Pisalem
ze wszystkie szkoly powinny byc dostosowane . Nie wolno robic enklaw bo
to tak jakbysmy getta dla dzieci robili. A pomysl o dzieciach z
mniejszych miejscowosci. Nie powinnismy operowac pojeciem dopustu Bozego
(bo przeciez to tak wyglada) miast pojeciem stanu normalnego. Stanu gdy
kazda szkola jest dostepna ale niekoniecznie w calosci wyremontowana z
funduszy PFRON. Przeciez to o to najczesciej chodzi. Nie znamy takich
przypadkow ? Ze banki, muzea, urzedy miasta (np w Zgierzu) remontuje sie
za nasze pieniadze a potem sie okazuje ze i tak z tych udogodnien
korzystac nie mozemy (w Zgierzu jest np tak sliska posadzka ze wszedzie
rozwieszono tabliczki : ' Uwaga sliska posadzka ') . Przeciez nie o to
chodzi. Dostosowanie to nie remont kapitalny. Mozna wydzielic pewne
obszary, ot takie sciezki po ktorych latwiej sie bedzie poruszac
slabszym dzieciom . I tylko to. Natomiast w umyslach calej reszty nalezy
rozbudzic wrazliwosc i koniecznosc zadbania, zaopiekowania sie tymi
slabszymi. I wowczas w ich sercach, umyslach zacznie sie rodzic pojecie
INTEGRACJA. Czyli : POTRZEBA BYCIA RAZEM ! Niekoniecznie spedzonych po
ilus tam w jakiejs tam integracyjnej klasie. By odfajkowac ze cos sie w
tej materii robi. To nie tak. WSZYSTKIE dzieci musza byc razem, musza
byc traktowane podobnie a tylko tym slabszym nalezy dac SZANSE
realizowania sie. Dzieci musza sie wzajemnie widziec i solidaryzowac ze
soba. Nie moze byc tak ze dzieci z klasy integracyjnej mialy te szkole
przechodzic (bo przeciez dzieci z innych klas tej szkoly nie
przechodza). To cala szkola a w pozniejszym efekcie cale spoleczenstwo
MUSI wiedziec na czym polega NIEMOC poniektorych jego czlonkow. Musi
wiedziec jak im pomagac ale i jak korzystac z ich mozliwosci. Dyrektor
zakladu pracy ktory mial w klasie kolegow o roznym stopniu i postaci
niesprawnosci latwiej zrozumie problemy jego doroslych niepelnosprawnych
pracownikow (lub kandydatow na nich) . Ale to co, jedynie Ci ktorzy w
klasach integracyjnych byli maja miec tego swiadomosc a reszta nie ? A
tamci maja mowic, gdy trzeba pomoc slabszemu : ' no gdzie ci wasi kumple
z klasy (w domysle integracyjnej) - to przecie oni wam maja pomagac' .
Tak, tak do tego to sie sprowadza. :( A winna byc SZKOLA INTEGRACYJNA,
spolecznstwo integracyjne czyli tak naprawde normalna szkola, normalne
spoleczenstwo gdzie sa WSZYSCY. I wszyscy nawzajem rozumieja swoje
problemy. Zadne tam lapanki na inwalidow .
Jak napisalem - jako instytucja to musi przejsciowo jeszcze istniec . Bo
tylko wowczas mozna pieniadze uzyskac ( musi by konkretny CEL, czyli
klasa integracyjna ) .
> >Wydaje mi sie ze nie ma chyba potrzeby tak wyrazznego
> >podkreslania ze jest to klasa integracyjna.
> jezeli ma to byc swego rodzaju ciekawostka, to nie. ale jesli ma to
> ulatwic nauke?

Uczenie nie polega na tworzeniu grup tylko na wlasciwym kierowaniu
wiedzy w strone okreslonej grupy. Jesli ucze to nie patrze KOGO ucze ale
JAK nauczyc. Przeciez bez znaczenia jest czy to dziecko potrafi (moze)
chodzic czy nie. Najwyzej nie podejdzie do tablicy ale moze to napisac
na duzym kartonie i pokazac klasie. Wazne zeby wiedzialo co napisac .
Czy ma tu znaczenie ze jest w klasie integracyjnej, ze jest inwalida ?
Mysle ze nie. Popatrzmy na przypadki szczegolne, np na dzieci ze
srodowisk patologicznych, troszke opoznione, zagubione, sprawne
fizycznie ale czesto chorujace. One musza, tak czy siak, byc objete
innego rodzaju nauczaniem. Takze indywidualnym. A przeciez one nie sa
inwalidami, choc wlasanie slabszymi i jakos nam nie przychodzi do glowy
by i ich do jakis specjalnych klas integracyjnych posylac. Wystrczy ze
one sa wsrod innych dzieci.
> > Co najwyzej konieczne jest lepsze przygotowanie nauczycieli
> >(wychowawcow) do przyjecia i zaopiekowania sie dziecmi i ich
> >klopotami.
> ale nie tylko o to chodzi... jak sobie wyobrazasz to lepsze
> przygotowanie? skad wziasc pieniadze na nauczenie tego wszystkich
> nauczycieli (bo o to Ci chodzi?)
> >Wlasciwie nie powinno to byc konieczne bo nauczyciel to powinien
> >umiec od samego poczatku swej kariery.

Pisalem o tym.
> >No ale wiemy jak jest i
> >raczej postuluje wyprodukowanie jakis madrych broszurek, czy
> >materialow uzupelniajacych, dla nauczycieli.
> a ja mysle, ze najpierw trzeba zorganizowac siec szkol/klas
> integracyjnych, bo latwiej wyksztalcic mala, wyselekcjionowana w
> dodatku grupe nauczycieli... a potem sukcesywnie czynic cala szkole
> integracyjna - az znikna bariery

Bede sie upieral przy swojej koncepcji. Oto rozwiniecie tematu
'broszury' czy ' przygotowanie nauczyciela do opiek nad dzieckiem mniej
samodzielnym w zwiazku z jego stanem zdrowia'
W momencie przyjecia do szkoly dziecka wymagajacego specyficznej pomocy
powinno isc za nim przeszkolenie (nawet porzez rozdanie broszurek)
nauczycieli, wychowacow a za ich posrednictwem uczniow. Oczywiscie nie
na zasadzie jakiejs specjalnej akcji w stylu apelu na ktorym pani
dyrektor przedstawia 'naszego nowego kolego' im prosi 'by sie nim
specjalnie zajac' (jakze czesto tak jest i jak doluje sie w ten sposob
dziecko). Broszurke powinien opracowac psycholog, specjalista od danego
schorzenia wespol z rodzicami zgromadzonymi wokol jakis stowarzyszen,
fundacji czy grup samopomocowych. No i co ? Nie lepiej od samego
poczatku nakierowac sie na pomoc takiemu dziecku niejako z automatu.
Tak jakby to bylo (bo jest !) cos normalnego.
> >W porzadku , jesli nasze prawo wymaga tego by byla instytucja to
> >niech tak bedzie ale nie tworzmy rzeczywistych instytucji o nazwie
> >KLASA INTEGRACYJNA. To nie jest potrzebne. To powinna byc
> >normalna klasa bo normalne dzieci w niej sa. Nie tworzmy grup
> >dostosowawczych.
> Instytucja - nie! Ale ON musi miec w klasie warunki porownywalne do
> nie-ON, czyli jednak nie bedzie to taka zwykla klasa... Postuluje, zeby
> klasa integracyjna stala sie modelem klasy w szkole - bo nie tylko o
> ciezkie niepelnosprawnosci tu chodzi, ale i te lzejsze - pamietam, ze
> w mojej podstawowce nawet chlopak z tzw. zajecza warga wywolywal
> niezdrowe emocje.

No i co, nalezalo go umiescic w klasie integracyjnej, getcie ? Nie.
Prawda ? Wystarczylo by tylko umiejetnie wytlumaczyc innym dzieciom na
czym polega jego skaza  i 'niezdrowych sensacji' by nie bylo. Sensacja
pojawia sie zawsze gdy jest niewiedza.  Czyli znowu dowod ze nie
potrzebne sa zadne struktury integracyjne lecz wlasciwie przygotowanie
nauczycieli (o potem , za ich posrednictwej calej szkolnej spolecznosci)
na przyjecie kogos nowego, troszke innego od reszty. Innego tylko
dlatego ze nie(po)znanego . Madre zaspokojenie ciekawosci prowadzi do
znormalnienia zjawiska, jakim ciagle jest osoba niepelnosprawna. Dlatego
uwazam ze nie skryte i w jakis grupach przystosowawczych lecz pelna i
wobec wszystkich prowadzona integracja ma sens. Zgodzimy sie chyba ze
jedynym problemem sa bariery architektoniczne ktore umiemozliwiaja to co
najwazniejsze - wzajemna obecnosc.
> >Wystarczajacym bedzie ze te dzieci beda w ogole mogly
> >uczeszczac do szkoly. By mogly kontaktowac sie ze swoimi
> >rowiesnikami.Generalnym zas postulatem powinno byc by KAZDA
> >szkola byla dostosowana dla potrzeb dzieci w niemocy.
> wyjmiesz rozdzke i zaczarujesz? chyba nic z tego nie wyjdzie... a w
> szkolach i klasach integracyjnych mozna uczyc dzieci juz od dzis (no moze od
> jutra ;) )

Przeciez jak ominiesz bariery (a te musisz i tak ominac, by byla klasa
integracyjna) to formalnie nie ma inych przeszkod by wszystkie dzieci
byly razem. Po coz ta klas integracyjna ? Pewna grupka dzieci ma sie
uczyc zyc i z inna grupka dzieci ? Tylko po to ? A reszta ? Bo jesli
uznamy ze reszta tez powinna z nimi zyc (a powinna) to mamy dowod ze
klasa integracyjna nie jest potrzebna.
> >niedoleznoscia nie powinno eksperymentow (chemicznych)
> >wykonywac tak czy siak i chemikiem sensu stricte byc nie bedzie
> i ty chemik to mowisz? ;)

Wlasnie dlatego. Wlasnie dlatego tez rozstalem sie z moja ukochana
chemia, zawodem nauczyciela. Dla wlasnego i innych bezpieczenstwa.
Widzisz mnie idacego o kuli ze zlewka pelna stezonego kwasu azotowego np
? A operujacego na bardzo szkodliwym zwiazku chemicznym gdy drza mi ze
zmeczenia rece ? Dlatego i ja nie widze dziecka o zbyt oslabionym
organizmie podczas eksperymentu chemicznego jak i np na lekcji
wychowania fizycznego . I zadna to dyskryminacja. To rozumienie
mozliwosci (przez nauczyciela ale zapewne i ucznia).
> z jednej strony mowisz normalna klasa, z drugiej mowisz o
> odpuszczaniu - to normalna, czy tak nie do konca?

Normalna klasa. W ktorej sa rozne dzieci. I chore i zdrowe. I mocne i
slabe. I mali i duzi . I madrzejsi i mniej madrzy. I chlopcy i
dziewczynki. I rudzi i blondyni. I Romowie i inne nacje. itd itd.  Czy
mamy ktores z nich wyrozniac i mowic ze to wlasnie dla nich zrobiono
klase integracyjna ? Po co ? Beda sie inaczej uczyc ?  Uczyc przedmiotow
i siebie.  A moze wystarczy jedynie wzajemna wiedza o sobie i tolerancja
?
> >a teorie mozna mu, akurat z tego przedmiotu,  indywidualnie
> >przekazac. Badz w ramach kolek samopomocowych (wsrod
> >uczniow) badz na dodatkowych (dodatkowo platnych - z jakich
> >srodkow pozostawmy na razie na boku bo to nie taki problem)
> >zajeciach prowwadzonych przez nauczycieli.
> to wszystko mi sie podoba, ale jestem za ewolucja, a nie rewolucja

Ja tez. Bo cel jest istotny a nie metoda. A celem jest by od malego
budowac w swiadomosci prawdziwy obraz
... wiecej »





Top
 Profile
 
PostPosted: 1999-06-29 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1999-06-29 00:00:00
"Piotr M." odpisal na moje:
RS:> >Niski jest poziom ITN, bo nauczyciele leseruja, a i uczen
sie...
PM:>  nie taki znow nisk nie przesadzaj
Z mojej strony nie ma w tym ani krzty przesady, gdyz sam
przeszedlem przez indywidualny tok nauczania. Zwlaszcza szkola
podstawowa byla zalosna. Srednia tez taka sobie - zwlaszcza
matematyk sie nie popisal, bo pol roku nie pojawil sie na lekcji
(wagarowicz :-) ). A to wszystko widze z perspektywy kilku lat,
bo jako uczniowi wogole mi to nie przeszkadzalo. Dopiero studia
(zaoczne, a jakze!) nauczyly mnie myslenia i otworzylo oczy na
wiele spraw. ("Nie boj, nie boj, i tak glupi umrzesz" :-)) )
RS:> >To panstwowa uczelnia?
PM:> Nie prywatna ale bardzo dobra choc zdarzaja sie drobne ale
dokuczliwe
PM:> niedociagniecia :)))
Pewnie niemale znaczenie dla ON ma tez wysokosc czesnego (chociaz
teraz to i za panstwowe zaoczne placi sie niemalo).
Zycze Ci wiec powodzenia na uczelni,
--
Robert Szymczak -- rob...@clan.pl --
Telepraca Polska / Telework Poland
http://www.telepraca.clan.pl






Top
 Profile
 
PostPosted: 1999-06-29 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1999-06-29 00:00:00
Piotr M. napisal:
>Dzieci maja te niesamowita zdolnosc akceptowania rzeczy takimi
>jakimi one sa i dopuki dorosli tego nie zchszania :(((

Jako ojciec moge powiedziec, ze nie do konca. Noworodek to
faktycznie tabula rasa, ale im dalej tym gorzej (chociaz wydawalo sie,
ze to ryczace to potwor, jak dorosnie to bedzie dobrze ;) a ma
przeciez dopiero 4 lata !!!).
Dziecko uczy sie zycia - cwaniactwa i roznych rzeczy dzieki ktorym
pozniej mu w zyciu latwiej... Uczy sie wykorzystywac innych i
naprawde ciezko to kontrolowac :( Niestety rodzice chcac nie chcac maja
coraz mniejszy wplyw na wychowanie dziecka, coraz wiecej dziecko lapie z
*powietrza*
A jak jeszcze dorosli cos skaszania...
Ale pewne jest, ze cos sie da zrobic :))
> W zwiazku z tym nalezalo by edukowac mlodych rodzicow lub
>przyszlych (ostatnie klasy szkoly sredniej ) na temat roznych
>niepelnosprawnosci Mogli by to przeprowadzac psycholodzy,
>rechabilitanci ideal to osoby niepelnosprawne (ale to chyba nie da
>sie zrobic zbyt duzy opor materii)

Jak edukowac ludzi na temat roznych niepelnosprawnosci? Ja 2 lata
pracowalem i uczylem sie z grupa kilkudziesieciu osob o roznych
formach i roznym stopniu niepelnosprawnosci,  4 lata mieszkam z
przedstawicielka gatunku tetraparesis i nadal nie poznalem tego w
dostatecznym stopniu, tak mysle.
_nie_da_sie_nauczyc_ niepelnosprawnosci, ON musza wychodzic z
domu, zdobywac nowe obszary (szkola, praca) i realizujac w nich
swoje ambicje reklamowac ;) siebie i innych ONych
>Wlasnie z uczelni wychodzi armia psychologow (w moim roczniku
>bardzo popularny kierunek )

Ale podobno malo platny?
>Zgadzam sie ale edukowac raczej trzeba dyrektorow szkol a nie
>nauczycieli zwykli  belfrowie dosc dobrze orientuja sie w problemie .
>Ich szefowie natomiast boja sie odpowiedzialnosci za przyjecie na
>normalnych warunkach ON-a

Nasza szkola jest do d*** Moze jak reforma wejdzie w zycie, a potem
sie zrobi jeszcze jedna reforme, to cos z tego bedzie?
>Wszyscy co do jednego moi byli profesorowie zgadzaja sie z moimi
>pogladami ale prywatnie sluzbowo juz gorzej. Przyczyna brak
>dozwolenia z gory i wygodnictwo prosciej przyjsc do delikwenta do
>domu i pracowac z nim w milej atmosferze przy kawce i ciastku
>(ciastku czasem )

Wczesniej zrozumialem, ze chodzi Ci o przyjecie pracownika, nie
ucznia :))
A Ty masz z tym ostatnim problemy?
btw. zainteresowal mnie temat nauczyciela-ON w szkole. Co o tym
myslicie?
>Uzylem sformulowania Klasa integracyjna z powodu popularnosci
>tego zwrotu.

Moim zdaniem nie ma sie co czepiac slowek :)
> Swoja droga ciekawostka jest sam fakt zrobienia przez
>to slowo takiej kariery

slowo-wytrych ;) takie czasy, ze jest potrzeba zwiezlego nazewnictwa
naduzywanie to rzecz wtorna
>Potykam sie o "integracje na kazdym kroku a definicje tego slowa
>czasem wprawiaja mnie w oslupienie .Zakladaja ze
>niepelnosprawni to UFO z innej czesci galaktyki a ja jakos nie widze
>u siebie czulek i zielonej skory

spojrzyj lepiej w lustro ;)
a powaznie: sa ludzie, klamki i cale zamki (takie powiedzenie z lat
dzieciecych)...
>W czasie gdy wybieralem sie do liceum moj stan zdrowia pozwalal
>juz na to zebym uczeszczal do szkoly na normalnych warunkach
>moim i rodzicow zdaniem

jesli jest tak jak mowisz to bym na glowie stawal...
>Wczesniej rzeczywiscie nie bylo takiej mozliwosci bo nawet nie
>siedzalem samodzielnie ( Dzieciece porazenie mozgowe) i co i nic
>dyrektorka powiedziala ze nie zgadza sie na moje szalone pomysly
>i albo indywidualnie albo nie to liceum.

niby ma prawo... a wlasnie co na to prawo? czy mogla tak postawic
sprawe? i czy Ty po prostu nie odpusciles?
>Wytargowalem tylko tyle ze bede wizytowal swoja klase gdy tylko
>bede mial na to ochote

ja bym na Twoim miejscu nie mial ochoty jej opuszczac ;)
>Takich jak ja na tyle sprawnych by sobie poradzili jest jakas liczba i
>tylko o ich aktywizacje mi chodzilo. Jestem natyle inteligetny ze
>wiem ze takich numerow nie da sie zrobic z dziecmi  tetraplegikami
>wiekszoscia osob z dzieciecym porazeniem  mozgowym (klopoty z
>mowa i kordynacja ruchowa glowa reka itp.) Slowem nie likwidowac
>nauczania indywidualnego tylko zlikwidowac naduzycia

Troche sie madrze w temacie troche mi obcym... ale w pewnym
stopniu czuje go i chetnie pomoge, jesli bede mogl.
>Jak wspomnialem nalezy edukowac rodzicow, juz w momencie gdy
>dowiaduja sie ze ich pociecha nie bedzie mogla wykonywac tego
>czy tamtego. Nie wiem czy lekarze pediatrzy przechodza jakies
>szkolenia z zakresu psychologii ale moze nalezalo by takiego
>rodzica wyslac obligatoryjnie do specjalisty ktory im powie jak sobie
>z tym problemem radzic i co z tego wynika.slowem z czym sie
>to je

obligatoryjnie jak badania p.gruzlicze?
raczej stworzyc w miare gesta siec placowek informacyjno-
edukacyjno-leczniczych dla duzych i malych ON
tak jak moja ciotka-amazonka - maja swoich lekarzy (internista
psycholog, itp.) oraz opiekunow
>Sam sie nad tym zastanawiam jak rozpropagowac wsrod nas
>sposoby radzenia sobie z barierami Moze na grupie zbierzemy
>sobie nasze sposobiki i Jak zbierze sie jakas spora grupa mozna
>by to opublikowac w interku albo nawet w formie 30 40 stronicowej
>broszury
>Co o tym myslisz?

Gdyby grupa chciala zrobic to razem... Pewnie, ze AA toz zrobi, ale
nie mozna go tak wykorzystywac ;)
>Zgadzam sie najpierw sami cos zrobmy a potem
>wymagajmy.Zastanawiam sie jak zintegrowac rodzicow dzieci z
>problemami motorycznymi. To srodowisko wydaje sie byc w
>rozsypce ludzie wexcie przyklad z rodzicow dzieci z
>niepelnosprawnosciami intelektualnymi.Zajmowalem sie swego
>czasu "muminkam"

czyli? (nie znam okreslenia)
>to srodowisko jest dobrze zintegrowane .

czyli brac przyjklad!
>Jak to milo uslyszec ze to co sie napisalo jest cos warte postaram
>sie utrzymac poziom

bede czekal na efekty :)
pozdrawiam - balon






Top
 Profile
 
Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 




 Topics   Author   Replies   Views   Last post 

Who is online

Users browsing this forum: Henry W. Akeley,JP,Tomasz Szczesniak,pchol,3704,Big Brother, prezenty and 6 guests


New posts New posts    No new posts No new posts    Announce Announcement
New posts [ Popular ] New posts [ Popular ]    No new posts [ Popular ] No new posts [ Popular ]    Sticky pozycjonowanie
New posts [ Locked ] New posts [ Locked ]    No new posts [ Locked ] No new posts [ Locked ]    Moved topic Moved topic
You can post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group - Pozycjonowanie